The last day

by Jakobe Mansztajn


The last day

laying down atop a tower block, I'm nibbling sunflower seeds.

tar burning my belly, winds setting the match up

inside my head: nil nil just like this eleventh floor.

 

sun spots reflecting, playing in windows like the holy faces

of friends, I can still hear the silence they left behind

or hear nothing at all, only sometimes the missing

 

point. down below, a wasteland of cardboard wigwams,

tramps in battered slippers sending smoke signals

up from their fags. they wave as if they were parting.

 

the seed shells fall and break against the first

window ledge, the first head, the nearest well.

the sea nearby, a small paper boat against it

© translated by Marek Kazmierski, (Vienna High Life, Off_Press, 2011)

Ostatni dzień

leżę na dachu wieżowca i skubię słonecznik.

pod brzuchem pali papa a wiatr ustawia mecz

na głowie: jeden jeden jak jedenaste piętro.

 

w oknach migają zajączki jak święte twarze

kolegów, po których jeszcze słychać milczenie

albo nie słychać nic, tylko czasem brakuje

 

tematu. w dole ściernisko wigwamów z kartonu,

skąd szczyle w dziurawych kapciach puszczają

tytoniowe znaki. pozdrawiają, jakby żegnali.

 

łupinki słonecznika rozbijają się o pierwszy

parapet, pierwszą głowę, najbliższą studzienkę.

w tle morze, widać mały papierowy statek

© Jakobe Mansztajn, Wiedeński high life (Stowarzyszenie Artystyczno-Kulturalne „Portret”, 2009)