The depths of the season

by Adam Pluszka


The depths of the season

Here stood a wall, now the wind is blowing.

Listen. Silence so deep that you can hear it

bouncing off your ear. In your ears a bakelite

telephone rings, it’s them all right.

 

Once I used to live there, my buddies

used to live there, afterwards

they went away, they studied foreign tongues,

including ones that no one understands. Ones

you catch onto later, but there’s no one to

chat to. In the courtyard the trash bins

and dry flowerbeds put on airs. In our

window there’s a void. In the courtyard the echo

of a song rebounds from deep inside a cellar.

 

In our courtyard, when the sun is shining,

there stands a machine for making death.

 

The picture’s peeling, starting to flake. It’s good

to sweep it aside with the ashes. We each have the sort of Pompeii

we’ve made for ourselves to lie in.

© translated by Antonia Lloyd-Jones

Głębia sezonu

Tu stała ściana, teraz wiatr dmucha.
Posłuchaj. Cisza taka, że słychać,
jak odbija się od ucha. W uszach dzwoni
bakelitowy telefon, to na pewno oni.
 
Mieszkałem tam kiedyś, koledzy
tam kiedyś mieszkali, potem
wyjechali, nauczyli się obcych języków,
także tych, których nikt nie rozumie. Tych,
które łapie się później, ale nie ma z kim
pogadać. Na podwórku pysznią się
śmietniki i suche klomby. W naszym
oknie pustka. Na podwórku echem
odbija się piosenka z głębokiej piwnicy.
 
Na naszym podwórku, kiedy słońce świeci,
stoi tam maszyna do robienia śmierci.
 
Obrazek obłazi, trochę się kłaczy. Dobrze
zaspać go popiołem. Każdy ma takie Pompeje,
jakie sobie pościelił.
© Adam Pluszka, Zestaw do besztań (Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, 2014)