All hands on dreck

by Adam Pluszka


All hands on dreck

So much life: from the small square below the windows

come shouts (the afternoon), screams (the evening),

and swearwords (at dusk). There’s music,

for finally someone across the way has set out their

speakers on the windowsill. There are dogs, and children,

their older siblings. Cars go roaring by,

brakes are squealing (“Stooooop, Angela!”).

A dog chimes in with the mother, a big one, judging by the timbre.

(“Heel, boy! You too, Angela”). This time

it’s over without a thump, a wail, and a siren. Maybe

one day soon – it cannot be prevented.

 

And here on our windowsill a broadcast is beginning:

pigeons fly down. The cats are watching. Quivering

of tails, chattering, and pricking up of ears.

Only the black flashes of swifts still cut across

something that’s impossible to touch.

© translated by Antonia Lloyd-Jones

Wszystkie ręce na ochłap

Tyle jest życia; ze skwerku pod oknami
krzyki (popołudnie), wrzaski (wieczór),
złorzeczenia (zmierzch). Jest muzyka,
bo nareszcie ktoś z naprzeciwka wystawił
głośniki na parapet. Są psy, są dzieci,
ich starsze rodzeństwo. Szumią auta,
piszczą hamulce („Stóóóóój, Andżela!”).
Do wtóru matce pies, duży, sądząc z tembru.
(„Do nogi! Ty też, Andżela”). Tym razem
obyło się bez huku, płaczu i syren. Może
niebawem, tego się nie da upilnować.
 
A u nas na parapecie zaczyna się transmisja:
zlatują gołębie. Koty patrzą. Drżenie
ogonów, szczękanie, strzyżenie uszami.
Jeszcze tylko czarne błyski jerzyków tną
coś, czego dotknąć nie sposób.
© Adam Pluszka, Zestaw do besztań (Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, 2014)