Love Gog, for he is good

by Adam Pluszka


Love Gog, for he is good

I

Auntie had a great big pot, and in it she kept air

by turns with soup and potatoes for the pigs. She also had

hens for eggs and chicken soup. Her husband kept pigeons, whose

necks he sometimes wrung to grill them – granny plucked, she had

the knack, many a quilt in the village was her handiwork

– on the barbecue. He’d say: “Cos I didn’t need them.”

 

II

Both of them had booming voices and the same fluffy down

on their faces. When auntie fell flat on her back

amid the geese and ducks and her feet stopped kicking,

they quickly buried her, and a second auntie appeared.

 

III

She has golden teeth, moving her lips she smelts them into golden

words. If not for the fact that they’re nice words, and she has

a kindly face, you might think she knows where it’s taking

us, from where there is no news. Or maybe that is why.

Translated by Antonia Lloyd-Jones (with thanks to Karolina Iwaszkiewicz)

Kochaj Goga, bo jest dobry

I
Ciotka miała wielki gar, trzymała w nim powietrze
na zmianę z zupą i ziemniakami dla świń. Miała też
kury na jajka i rosół. Jej mąż trzymał gołębie, którym
czasem ukręcał łby i podpiekał – skubała babka, miała
wprawę, niejedna pierzyna we wsi to jej robota
– na grillu. Mówił: „A bo mi niepotrzebne były”.
 
II
Głosy oboje mieli tubalne i podobny meszek
na twarzach. Gdy ciotka nagle padła na wznak
między gęsi i kaczki i przestała wierzgać nogą,
i szybko ją pochowali, zjawiła się druga ciotka.
 
III
Nosi złote zęby, ruchami warg wytapia z nich złote
słowa. Gdyby nie to, że są to miłe słowa, że dobrą
ma twarz, można by pomyśleć, że wie, dokąd nas
ciągnie i skąd nie ma wieści. A może właśnie dlatego.
© Adam Pluszka, Zestaw do besztań (Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, 2014)