Full moon

by Łukasz Jarosz


Full moon

A storm’s coming, patches brightening up

a warm night, a gully of light feeding

evening stock and tansy. On the sports ground my

daughter and I are listening: She to the wind, I to God playing

with material like pebbles. For the mosquitoes

we’re flaming torches of blood.

I light a bonfire made of old papers –

in a notebook full of my pupils’ marks I find the phrases:

“He was watching the tussle”, “Failed catechism twice”.

The final burning words that I manage to make out from

the Jehovah’s Witnesses’ news-sheet go like this: “slaves of God”,

“you are sure to die” and “the living know nothing at all”.

© translated by Antonia Lloyd-Jones

Pełnia

Nadchodzi burza, plamy rozjaśniające

ciepłą noc, przełęcz światła karmiąca

maciejkę i wrotycz. Na boisku nasłuchujemy

z córką: Ona – wiatru, ja – Boga bawiącego się

materią jak kamykiem. Dla komarów

jesteśmy pochodniami z krwi.

 

Rozpalam ognisko ze starych papierów –

w zeszycie uwag moich uczniów znajduję zdania:

„Przyglądał się bójce”, „Dwa razy brak katechizmu”.

Ostatnie płonące wyrazy, które udaje mi się odczytać

z gazetki świadków Jehowy, brzmią: „niewolnicy Boga”,

„na pewno umrzesz” oraz „żywi nie wiedzą nic”.

© Łukasz Jarosz, Świat fizyczny (Znak, 2014)