The marsh

by Łukasz Jarosz


The marsh

With my parents I’m cleaning my grandparents’ grave.

I’m using a rice-root brush to rub off foaming moss.

I take the buckets to fetch water, I stand in line

for a tap that’s finished with a piece of hose.

By the gravestone, as they’re praying, I hold my thumbs for luck

in the belt loops of my pants. I sensed that a thought would lead me here.

It’ll push me the right way towards feeling relief, for at last I’ve

been found, like in a game of hide-and-seek.

I’m cleaning the marble, I’m carrying water.

In the real world a tall spruce, a hand brush. In the dream world

someone’s felling an apple tree I often gaze at from the kitchen window.

© translated by Antonia Lloyd-Jones

Rojst

Czyszczę z rodzicami grób moich dziadków.

Ryżową szczotką ścieram spieniony mech.

Chodzę z wiadrami po wodę, stoję w kolejce

do kranu zakończonego kawałkiem szlaucha.

 

Przy nagrobku, gdy oni się modlą, trzymam kciuki

w szlufkach spodni. Czułem, że myśl mnie tu zaprowadzi.

Przepchnie w tę stronę, że poczuję ulgę, bo mnie w końcu

odnaleziono jak w zabawie w chowanego.

 

Czyszczę marmur, noszę wodę.

Na jawie wysoki świerk, zmiotka. W śnie

ktoś ścina jabłoń, na którą często patrzę z okna kuchni.

© Łukasz Jarosz, Świat fizyczny (Znak, 2014)