Wind

The crunch of ice, a path positioned between

trees that are rustling. I am a wanderer

in a dream, I’m writing this poem at night, in a room

with a view of the misshapen branches of an ice-caked linden

The piled snow has reached the gate. For some days Marta’s

been reading an autistic boy’s diary, my father’s

detached retina is being lasered. Frost hung

on the lips, outside there’s the crash of a train.

Ice that’s curdling, a poem that’s waiting.

I am positioned in love. Futile, helpless

as in a dream. Today I borrowed from Mateusz

Paul Weller in concert, The Fall and D.R.I.

I covered the car with tarpaulin, I swept the snow

from my boots. Before I entered the house I listened

to my wife at the stove moving aside the ash pan lid

so the fire would consume more air.

© translated by Antonia Lloyd-Jones

Wiatr

Chrupki lód, ścieżka położona między

szeleszczącymi drzewami. Jestem wędrowcem

we śnie, ten wiersz piszę wieczorem, w pokoju

z widokiem na połamane gałęzie oblodzonej lipy.

 

Wysoki śnieg sięgnął bramy. Marta od kilku dni

czyta pamiętnik autystycznego chłopca, ojcu

dolaserowano odklejoną siatkówkę. Mróz wisiał

w ustach, za murem trzask pociągu.

 

Lód, który ścina, wiersz, który czeka.

Jestem położony w miłości. Błahy, bezsilny

jak we śnie. Od Mateusza pożyczyłem dziś

koncert Paula Wellera, The Fall oraz D.R.I.

 

Przykryłem samochód plandeką, omiotłem buty

ze śniegu. Zanim wszedłem do domu, słyszałem,

jak moja żona odsuwa przy piecu klapę popielnika,

by ogień pożerał więcej powietrza.

© Łukasz Jarosz, Wolny ogień (Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, 2011)