Yarn

A day in June. A tall, bright monument.

A patch of trefoil, nuthatches in the air,

which blew in behind my schoolmates’ shirts.

Minutes evenly measured. Like the short stick

my mother took to the shop to buy me the right-sized shoes.

Here’s a barrow full of solidified cement. Some steps – here, in a

frost, my dog gave birth to a stillborn puppy.

The day is white. Stumps of hornbeam by the shed waiting for the axe.

They’re very tough to chop. They’re shot through with rock-hard fibre,

punctured with dark-brown wood knots.

© translated by Antonia Lloyd-Jones

Przędza

Czerwcowy dzień. Jasny, wysoki pomnik.

Zagon lucerny, w powietrzu kowaliki,

które wrzucało się kolegom za koszule.

 

Minuty równo wymierzane. Jak patyczek,

który matka brała do sklepu, by kupić mi odpowiednie buty.

Obok taczka z zaschniętym cementem. Schody – tu, podczas

mrozu, moja suka urodziła martwe szczenię.

 

Biały dzień. Przed szopą czekające na siekierę pnie grabu.

Ciężko się je rąbie. Są przeszyte twardym włóknem,

poprzekłuwane ciemnymi sękami.

© Łukasz Jarosz, Wolny ogień (Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, 2011)