Concentrate

by Krzysztof Siwczyk


Concentrate

Facial bones directed towards corners.

Here lies the kingdom of this world.

The trees’ tumescence expands, invades the camp

Behind which the sun fades out, the chaff and

Everything else can see us.

Most clearly.

 

Monk’s garb in the light rustles

Against the wind, when the voice breaks down

Over the plateau we are thinking about,

Without ourselves, as if something took place,

Had its time and could exist

In our shape.

 

Nothing exists in our shape.

This is what the garb is silent on, the plateau meditates on,

The time sees. Standing still the tumescence

Moves, the bones fall down the steps

Leading up.

Thirty three.

© translated by Adam Zdrodowski

Koncentrat

Kostki twarzy skierowane w strony.

Tu spoczywa królestwo tego świata.

Wzrasta naciek drzew, zawłaszcza obóz,

Za którym dogasa słońce, plewy i

Wszystko to widzi nas.

Najwyraźniej.

 

Mnisi drelich w świetle szumi

Pod wiatr, gdy zapada się głos

Nad równiną, o jakiej teraz myślimy

Bez nas, tak jakby coś miało miejsce,

Miało czas i mogło istnieć

W naszej postaci.

 

Nic nie istnieje w naszej postaci.

O tym milczy drelich, myśli równina,

To widzi czas. W miejscu rusza się

Naciek, kostki spadają po stopniach,

Które prowadzą w górę.

Trzydzieści trzy.

© Krzysztof Siwczyk, Koncentrat (Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, 2010)