They posed for a pittance

by Krystyna Dąbrowska


They posed for a pittance

They posed for a pittance. Plus extra for taking off their drawers.

Among them a white-haired kid, permanently happy,

a Greek hero for fifteen minutes, then he ran off for a beer.

Either they froze in the studio with the windows open,

or else we suffocated with the windows shut.

Made to stand, made to sit, modeled, in the brief breaks they rubbed their feet,

strolled up and down the corridor in jackets tossed over their shorts.

The chubby anarchist nearing thirty demanded “a pose with a book”

and against the drapery, naked, she crammed for high-school exams.

The night-club dancer with puzzling bruises secured every twitching muscle:

for him it was simpler to turn to stone in flight than to sit down on a chair.

In the brief breaks they would ask us for a light.

We’d smoke together on a faded bench,

on stairs, and on windowsills.

And then we’d return to our easels, they to their platforms.

They fidgeted, they went numb. In coughing fits the beauty

wheezed: please be inspired by me, don’t copy me.

A giantess came too, she stood with legs astride,

her cap of hair in the light, her face in the shade.

© translated by Antonia Lloyd-Jones

Pozowali za marne pieniądze

Pozowali za marne pieniądze. Plus dodatek za ściągnięcie majtek.

Wśród nich siwy dzieciak, stale ucieszony

przez kwadrans – grecki heros, potem uciekał na piwo.

W pracowni albo oni marzli przy otwartych oknach

albo my się dusiliśmy przy zamkniętych.

Ustawieni, usadzeni, wymodelowani, w krótkich przerwach masowali sobie stopy

przechadzali się po korytarzu w kurtkach narzuconych na bieliznę.

Pulchna anarchistka pod trzydziestkę żądała “pozy z książką”

i na tle draperii, goła, kuła do matury.

Nocny tancerz z niejasną kontuzją spinał każdy dygotliwy mięsień:

łatwiej było mu skamienieć w locie niż usiąść na krześle.

W krótkich przerwach pytali o ogień

paliliśmy razem na wypełzłej ławce

na schodach, na parapetach... 

I znów my do sztalug, oni na podesty...

Wiercili się, cierpli. Rozkasłana piękność

chrypiała: inspirować się mną proszę, nie kopiować

Przychodziła też olbrzymka, stawała w rozkroku

czapa włosów w świetle, twarz w cieniu.

© Krystyna Dąbrowska, Biuro podróży (Zielona Sowa, 2006)