Church in Georgia

by Krystyna Dąbrowska


Church in Georgia

Five songsters we happened to meet on the road

take us along with them to a mediaeval church.

Not long since it was just a lovely ruin,

but they saw that it ought to be restored.

We’re driving straight into the roar of bulldozers.

Above them rise walls as if of styrofoam

and a cupola freshly coated in paint,

like a gigantic lemon squeezer.

We take a peek inside. Repairs in there too.

What’s left to us? To go right around

the building, as sad as an ageing woman

following plastic surgery, devoid of wrinkles.

Suddenly one of the songsters, whose face is like a hawk’s

and whose hair is like white wings, begins to sing.

The others soon join in. This is their form of prayer.

They walk around the church, the clatter of motors ceases,

five resounding voices reconstruct the silence

and all that was here before the renovation.

In the smooth, blank façade chinks of light are appearing.

They’re inside us, as we go back into the dust and noise.

© translated by Antonia Lloyd-Jones

Cerkiew w Gruzji

Pięciu pieśniarzy napotkanych w drodze

zabiera nas ze sobą do średniowiecznej cerkwi.

Do niedawna była piękną ruiną,

lecz uznano, że trzeba ją odnowić.

Wjeżdżamy prosto w ryk buldożerów.

Nad nimi mury jak ze styropianu

i kopuła – pokryta świeżą farbką

gigantyczna wyciskarka do cytryn.

Zaglądamy do środka. Tam też remont.

Co nam zostaje? Obejść dookoła

tę budowlę, smutną jak stara kobieta

po operacji plastycznej, bez śladu zmarszczek.

Nagle jeden z pieśniarzy, który ma twarz jastrzębia

i włosy jak białe skrzydła, zaczyna śpiewać.

Przyłączają się inni. To jest ich modlitwa.

Okrążają cerkiew, znika warkot maszyn,

pięć potężnych głosów odbudowuje ciszę

i to, co było tutaj przed naprawą.

W tępej gładkiej fasadzie zjawiają się prześwity.

Są w nas, kiedy wracamy w kurz i zgiełk.

© Krystyna Dąbrowska, Czas i przesłona (Znak, 2014)