At the crossroads

by Krystyna Dąbrowska


At the crossroads

At the crossroads of narrow, busy streets

– one of them, steep as a waterfall,

forces its way into the current of the other –

weary and hungry, we’re making a stop.

 

In a bar’s brightly lit window the server

shakes a salt cellar like a censer

over a paper bag of eggplant slices

and zucchini flowers in hot batter.

 

The crispy horn of plenty! We’re sitting at the bar

on stilt-like stools amid the trash

and we’re watching the people. Women on scooters,

in a crowd of pedestrians, hung about with kids like baby monkeys,

 

a gaggle of teenage girls on their evening hunt,

their navels exposed, their sights cocked.                                                        

Immigrants: African men slender as trees

(beside them the locals are stocky little bushes)

 

and Pakistani women, with languor in their eyes,

bearing silence in the jangle. At the crossroads

there’s joy as our lines of vision cross,

fork apart, and unite, both interlaced and separate.

 

You see strata, tribes and nations,

I fish out the individual faces,

as if we were jointly painting a picture.

And we’ve a common home in these pictures.

© translated by Antonia Lloyd-Jones

U zbiegu ulic

U zbiegu wąskich ruchliwych ulic

– jedna, stroma jak wodospad,

z impetem wdziera się w nurt drugiej –

zmęczeni, głodni, robimy postój.

 

W rozjarzonym oknie baru sprzedawca

potrząsa solniczką jak kropidłem

nad papierową torbą z plastrami bakłażana

i kwiatami cukinii w gorącym cieście.

 

Chrupki róg obfitości! Siadamy przed barem

na szczudlastych stołkach wśród śmieci

i patrzymy na ludzi. Kobiety na skuterach,

w tłumie pieszych, obwieszone dziećmi jak małpkami,

 

stadko nastolatek na wieczornych łowach,

ich odkryte pępki, czujne celowniki.

Emigranci: smukli jak drzewa Afrykańczycy

(miejscowi przy nich to przysadziste krzewy)

 

i Pakistanki, mają znużenie w oczach,

niosą w zgiełku ciszę. U zbiegu ulic

radość, że zbiegają się nasze spojrzenia,

rozwidlają się, łączą, osobne i splecione.

 

Ty widzisz warstwy, stany, plemiona,

ja wyławiam poszczególne twarze,

jakbyśmy razem malowali obraz.

I mamy wspólny dom w tych obrazach.

© Krystyna Dąbrowska, Czas i przesłona (Znak, 2014)