The face of my neighbor

by Krystyna Dąbrowska


The face of my neighbor

1

The face of my neighbor, the professor,

whose wife had died,

had suddenly become naked, deprived of a cover.

Whenever I ran into him in the yard

and he started to talk unexpectedly frankly

of all the things that reminded him of her,

I felt as if I were seeing his face for the very first time.

 

Like the house across the way –

till recently a large chestnut shielded it,

but a storm damaged the tree and it had to be cut down.

And before the gap is grown over by habituation,

I can see the windows, life happening within them.

 

 

2

A shirt light in color. The head of a Roman patrician.

An inviolate parking space

by a low wall, where after the rain

snails do their parking too.

I spent a long time thinking: the perfect gentleman,

he goes through his well-ordered life

just as he goes through the yard each morning.

I’d have given him seventy at most.

He’s eighty-two years old, he told me recently,

as a boy he was in the Warsaw ghetto.

His father and brother perished. His mother and he survived.

 

Alina Szapocznikow wrote about the baptism of despair.

How many people are silent about what they have been through.

© translated by Antonia Lloyd-Jones

Twarz mojego sąsiada

1.

Twarz mojego sąsiada, profesora,

któremu umarła żona,

stała się nagle naga, pozbawiona osłon.

Kiedy spotkałam go na podwórzu

i zaczął mówić niespodziewanie otwarcie,

ile rzeczy mu ją przypomina,

miałam wrażenie, że zobaczyłam jego twarz po raz pierwszy.

 

Jak ten dom naprzeciwko –

do niedawna osłaniał go wielki kasztanowiec,

ale burza złamała drzewo i trzeba było je ściąć.

I zanim brak zarośnie przyzwyczajeniem,

widzę okna domu, dziejące się w nich życie.

 

 

2.

Jasna koszula. Głowa rzymskiego patrycjusza.

Nienaruszalne miejsce parkingowe

pod murkiem, na którym po deszczu

parkują też ślimaki.

Długo myślałam: nienaganny pan,

idzie przez swoje poukładane życie

tak jak co rano przez podwórze.

Dałabym mu góra siedemdziesiąt lat.

Ma osiemdziesiąt dwa, powiedział mi ostatnio,

i jako chłopiec był w warszawskim getcie.

Ojciec i brat zginęli. Ocalał on z matką.

 

Alina Szapocznikow pisała o chrzcie rozpaczy.

Ilu milczy o tym, że go przeszli.

© Krystyna Dąbrowska, Czas i przesłona (Znak, 2014)