I cannot say we, not unless we

is a hyphen between me and you,

that carries across a spark, though sometimes

it’s like a tug of war.

I cannot write we, not unless we

is a bracket for the two of us, the room in which we sleep,

from which we are trying to drive out a hornet.

Not unless we is all four of our eyes:

they watch as the hornet scratches in the lampshade,

it’s brown with stripes of gold, see that – what a beauty.

I cannot write myself into a we greater

than buzzing, wing-inscribed circles

orbiting you and me, that intersect each other

and grow away from us, moving ever further.

© translated by Antonia Lloyd-Jones

Nie umiem mówić my, chyba że my

to myślnik między ja i ty,

który przewodzi iskrę, a czasami

jest przeciąganiem liny.

Nie umiem pisać my, chyba że my

to nawias dla nas dwojga, pokój, w którym śpimy,

z którego próbujemy wypędzić szerszenia.

Chyba że my to czworo naszych oczu:

śledzą, jak szerszeń chrobocze w kloszu lampy,

brązowy, w złote pręgi, zobacz, jaki piękny.

Nie umiem wpisać się w my większe

niż brzęczące, skrzydłami rysowane kręgi

wokół ciebie i mnie, które się przenikają

i rosną od nas, wędrują coraz dalej.

© Krystyna Dąbrowska, Czas i przesłona (Znak, 2014)