Tenement

I'm annoyed by the windows in the house on the opposite shore

of the foaming street below. For hours on end I peek

into what's cooking at my neighbours', as they boil the tiny hearts

of sparrows – that's what dad called chitterlings when we were kids,

in other words when cats vanished and returned

with the next phase of the moon, ears torn.  Not to me

anymore now – the windows on the ground floor

what a bordello, fliers of women in the letterbox, as grown up as I

could never be, even if I went on my knees

over broken glass from kitchen to bedroom.

Upstairs a man with a dog's muzzle, or maybe

a dog with a human face, I never know, lowers down

a glass eye on his fishing rod and peeps at the women below.

I'm annoyed by their windows. They've gone over the top

with this life, as though they didn't know, you don't need to at all.

© translated by Maria Jastrzębska

Kamienica

Złoszczą mnie okna w domu na drugim brzegu

ulicy, która pieniąc się, płynie dołem. Godzinami

zaglądam sąsiadom w garnki, w których wrą serduszka

wróbelków – tak tata nazywał cynaderki w dzieciństwie,

czyli wtedy, gdy koty znikały i wracały

po zmianie kwadry, z oberwanym uchem. Teraz

już nie do mnie – okna na parterze to lupanar, w skrzynce

są ulotki z kobietami tak dorosłymi, jak ja

nigdy nie będę, choćbym przeszła na kolanach

z kuchni do pokoju po potłuczonym szkle.

Na piętrze człowiek z psią mordą, czy może

pies z ludzką twarzą, nigdy nie wiem, na wędce

spuszcza szklane oko i podgląda te z dołu.

Złoszczą mnie ich okna. Przesadzają z tym życiem,

tak jakby nie wiedzieli, że wcale nie trzeba.

© Justyna Bargielska, Dating sessions (Zielona Sowa, 2003)