Parlours

by Michał Sobol


Parlours

Dearest of all is touch. The lizard of lace-trimmed knickers

runs down the length of a thigh and momentarily stops

 

on the dark red nail of the broadest finger. A green-

and-gold butterfly banknote flutters and the smile prompted

 

by this minor indiscretion redirects the gaze to a bed

without sheets. We’re floating. In the airborne sand of the hottest

 

of deserts, dreaming its eternal dream about the sea. Brothels

are called massage parlours now, but nothing has really changed.

Translated by Antonia Lloyd-Jones

Salony

 

Najdroższy jest dotyk. Jaszczurka koronkowych majtek

zbiega w dół po udzie i na chwilę przystaje

 

na czerwonym paznokciu najszerszego palca. Powiewa

zielonozłoty motyl banknotu i uśmiech tą drobną

 

niezręcznością wywołany przekierowuje wzrok na łoże

bez pościeli. Płyniemy. W lotnym piasku najgorętszej

 

z pustyń, śniąc swój wieczny sen o morzu. Burdele

zwane są dziś salonami masażu, lecz to niczego nie zmienia.