Lands and oceans

by Julia Fiedorczuk


Lands and oceans

It is precisely fire that is dear to us.

At times you feel it on the soles of your feet.

It’s a sign that everything was once divine ocean,

while the deep time of earth is expressed in such disquieting numbers

that their discovery has changed the course of human thought.

 

Which, it goes without saying, expects the ground

beneath its feet, and a favorable ambience.

From this perspective the sun is something like eternity,

the sea a stubborn subtext.

 

The place

will work so long as graves can be dug.

Only in certain locations can houses be built.

Despite everything there’s faith in the permanence of these traces,

though everyone knows it’s better to have one handful of peace.

Still other versions speak of the answered prayer of the fish. 

 

One way or the other, chaos has its laws.

Bodies are solid, though we do have tears, and they are in every word:

 

for salt is on the tongue’s tip and is the dot over the i.

Translated by Bill Johnston

Lądy i oceany

Dosłownie ogień jest nam bliski.

Czasami czujesz go w podeszwach stóp.

To znak, że kiedyś wszystko było boskim oceanem.

Zaś głęboki czas ziemi wyraża się w liczbach tak zatrważających,

że ich odkrycie odmieniło bieg ludzkiej myśli.

 

Która, rzecz jasna, spodziewa się gruntu

pod nogami i przychylnej aury.

Z tej perspektywy słońce jest czymś w rodzaju wieczności,

a morze upartym podtekstem.

 

Miejsce

ma sens o ile da się wykopać grób.

Tylko gdzieniegdzie można pobudować domy.

Na przekór wszystkiemu wierzy się w trwałość tych śladów,

chociaż powszechnie wiadomo, że lepsza jest jedna garść pokoju.

Jeszcze inne wersje mówią o wysłuchanej modlitwie ryb.

 

Tak czy inaczej, odmęt ma swoje prawa.

Ciała poniekąd stałe, mamy przecież łzy, a te są w każdym słowie:

 

bo sól jest na końcu języka i jest kropką nad i.