HANDY-SIZED

by Barbara Klicka


HANDY-SIZED

A clot of color falls from the widow – to the scaffold to the scaffold. For when the cat comes to bed with its claws, when the fledgling chokes over the canal, the lizard wakes with a new tail, which really is no good – it gets light. Cover yourself with dark

 

            up to the eyes, you crumb, go into town, into the world – look around a bit. On barges and rivers, coffee is drunk now, on the lawns ritual spreads. You will not catch yourself out – nothing can be undone. Look – it’s all gone, some rains,

 

            books, clocks, some drownings in the bath, fingers round the throat. To be in your own place now in a city full of strangers, to look on as the boy with too long eye lashes longs to take someone’s hand, but doesn’t reach out - and not to have any sympathy at all.

 

            To carry a well with you, best a handy-sized one.

            To use it according to need.

            To get rid of it according to dreams.

Translated by David Malcolm

PODRĘCZNA

Grudka koloru opada z oka – na szafot na szafot. Bo kiedy kot wchodzi do łóżka
z pazurami, kiedy nad kanałem dławi się pisklęta, jaszczurka budzi się ze świeżym ogonem, który raczej na nic – robi się jasno. Cieniem się zasłoń

 

 do powiek, okruszku, rusz w miasto i w świat – rozejrzeć się trochę. Na barkach
i rzekach pija się teraz kawę, na trawach krzewi rytuał. Ty się nie załapiesz – nic się nie odstaje. Spójrz – wszystko przeszło, kilka deszczy,

 

książek, zegarów, kilka topnień w wannie, zacisków w przełyku. Być teraz u siebie w mieście pełnym obcych, patrzeć, jak chłopiec o za długich rzęsach chciałby wziąć za rękę, ale nie dosięga i wcale mu nie współczuć.

 

Nosić z sobą studnię, najbardziej podręczną.

Korzystać wedle potrzeb.

Rzucać wedle snów.